środa, 23 września 2026

Czas na referendum! Częstochowa 2026

Autobusy jeżdżą stadami, potem przez pół godziny nie ma żadnego. Na obrzeżach mieszkańcy czekają na połączenia, inni po 23.00 nie mają czym wrócić do domu, a za bilety płacą coraz więcej. Zapytaliśmy Częstochowian, co najbardziej doskwiera im w miejskiej komunikacji.

Odpowiedzi powtarzały się zaskakująco często: problemem nie jest tylko cena, ale przede wszystkim organizacja, częstotliwość i wykluczenie komunikacyjne części miasta. W tle pojawia się także sprawa kosztownych autobusów hybrydowych oraz odłożonej na bok koncepcji tramwaju na Parkitkę.


● Mieszkańcy Częstochowy narzekają przede wszystkim na niską częstotliwość połączeń, brak punktualności, ceny biletów i wykluczenie komunikacyjne niektórych dzielnic - szczególnie z południa oraz obrzeży miasta.

● Pytani, co by preferowali, mając do wyboru niższe ceny biletów lub częstsze połączenia, niemal jednogłośnie wybierają lepiej zorganizowaną komunikację publiczną.

● Miasto chwali się zakupem kolejnych autobusów, ale - jak nieoficjalnie ustaliliśmy, jest to zakup w ramach ugody za niefortunny start (i fiasko) autobusów hybrydowych (prototypów gazowo-elektrycznych) w Częstochowie. Mając na uwadze nadchodzące referendum, miasto próbuje przekuć w sukces jedną ze swoich największych porażek.

Porozmawialiśmy z Częstochowianami o miejskiej komunikacji publicznej. Ich spostrzeżenia są bardzo zbieżne.

- Od czego by tu zacząć… - kwituje pan Maciej. Rozkład jazdy do poprawy. Autobusy potrafią jechać jeden po drugim, a potem pół godziny pustka, nie wspominając o weekendach. Jest za mało punktów, gdzie można kupić bilety. Brak biletów o innych czasach [krótszych] przejazdów, tylko w aplikacji Często Plus. Brak wizji rozwoju, skasowanie tramwaju na Parkitkę i brak przedłużenia linii na Kucelin przy okazji remontu - wylicza.

Nawiązując do tramwaju na Parkitkę, dodaje: - W poprzednich wyborach temat nr 1. Dodatkowo pół miliona wydane na badania czy jednak tramwaj tam potrzebny i pozostał śmiech na sali... Nowy prezydent, nowa rada miasta, może będą miały większą wizję niż obecnie.

- Zdarzają się spóźnienia nawet 15-minutowe. Lubi się tak spóźniać linia 23 z Rejtana. Dźbów, Stradom, Stare Błeszno są słabo skomunikowane. Kiedyś było więcej połączeń. A ceny? Bilety są drogie jak diabli. Żeby to jeszcze działało tak, jak miasto mówi - żali się pani Andżelika.

- Mam niepełnosprawną mamę i przemieszczenie się z nią komunikacją miejską jest bardzo trudne. Najgorzej, jak trzeba się przesiadać. Na Stare Błeszno, gdzie mieszkam, prawie nic nie dojeżdża. Mieszka tam mnóstwo emerytów i dla nich to tragedia, bo oni muszą tak naprawdę dojść ponad 2 km pieszo na Bohaterów Katynia, żeby gdzieś pojechać. Ogólnie na południu miasta jest ciężko - mówi pani Paulina.

- Wrzosowiak jest skomunikowany dobrze, ale jak jeżdżę na Dźbów do mojej mamy, to jest ciężko z dojazdem - zauważa pani Anna.

- Kończę pracę po 23:00 i nie mam jak się dostać z Sabinowskiej do domu, na Tysiąclecia. Brakuje autobusów nocnych. Tak naprawdę nie mam czym wrócić do domu, a ceny biletów są trochę za wysokie - dodaje pani Żaneta.

- Mieszkam w centrum i nie mam problemów z połączeniem. Ceny biletów są, jakie są, ale wszystko drożeje - mówi kolejna Częstochowianka.

- Na obrzeża miasta jest za mało autobusów, do tego mniej połączeń, niż kiedyś. Lata temu połączenia z Wrzosowiaka były lepsze. Można było dojechać bezpośrednio na Parkitkę czy na Stradom. Teraz muszę się przesiadać - mówi pani Irena, emerytka.

- Bardzo rzadko są połączenia. Są też opóźnienia nawet 20-minutowe. Mieszkam na ul. Malinowej w Częstochowie. Zabrali nam autobus miejski. Ulice Malinowa i Kolejowa, chociaż jest to teren miejski, nie mają autobusu miejskiego. Zabrali nam 31, które jeździło kiedyś - mówi z rezygnacją pan Sławomir, emeryt.

- Dokładnie. Ostatnio dwa razy próbowałam kupić bilet. Kiosków z biletami też nie uświadczysz. Szłam w końcu na nogach 6 przystanków, bo kupno biletu w tym mieście jest niewykonalne - dodaje pani Irena.

- Brakuje kogoś, kto potrafi zrobić rozkład jazdy, a nie cyrk. Na Witosa wszystkie autobusy 15, 24 i 29 jadą razem [co 2 minuty] a potem pół godziny przerwy. Mieszka tam dużo starszych osób - mówi pani Dorota.

- Dokładnie, jeżdżą stadami - wtóruje jej pani Halina.

- Spróbuj dostać się z pl. Biegańskiego w stronę Grabówki lub Lisińca - poleca pan Przemysław.

- Brak priorytetów na światłach dla tramwajek i niewykrywajace tramwajki sygnalizatory - np. Promenada przy przejściu koło pętli tramwajowej, gastronomik (weterynaria) [pisownia oryginalna]. Z czym to się wiąże? Z brakiem punktualności i niepotrzebnym oczekiwaniu na zezwolenie przejazdu tramwajce przy Promenadzie - mówi pan Krzysztof.

- W nowych autobusach nie można kupić biletu u kierowcy, a biletomat jest tylko na płatności kartą - żali się pani Paulina.

- Linia 13 ma dwa odjazdy na godzinę. Gdy jestem na Kucelinie i jadę w kierunku Hali Jagiellończyków, to muszę tak wycelować, żeby zdążyć na tramwaj, który też jeździ co pół godziny. Zdarza się, że krótki odcinek pokonuję komunikacją miejską w godzinę. W Częstochowie lepiej chodzić pieszo i od lat tak robię - tłumaczy pani Joanna. - Problem jest z organizacją. Przed Krzysztofem M., kilkanaście lat temu, połączeń było więcej.

Piotr Pałgan, aktywista z Grupy Elanex, ogólnie chwali częstochowską komunikację miejską. - Korzystam z niej regularnie z opcją elektronicznej portmonetki. Jednak bolączką są drogie bilety. Brakuje takiej opcji, jak w innych miastach, czyli biletu za 20 minut. Wysokie ceny mogą troszeczkę zniechęcać do korzystania z komunikacji. Częstochowa przyciąga pielgrzymów, turystów i licznych gości, a w wielu pojazdach nie ma biletomatów.


Zajezdnia MPK w Częstochowie. Na placu widać niszczejące prototypy autobusów gazowo-elektrycznych.


Były radny o hybrydowym niewypale

Piotr Kaliszewski, były radny Miasta Częstochowa, opowiedział o realiach panujących w miejskiej komunikacji publicznej. - Miasto mówi, że kupiło 180 autobusów, ale tak naprawdę to nie jest rozwój, a zobowiązanie, żeby nie płacić Narodowemu Funduszowi Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) kary za niewprowadzenie hybryd.

Jak wyjaśnia, Częstochowa kupiła kilkadziesiąt autobusów hybrydowych za 60 mln zł. Okazało się to niewypałem. Pieniądze z programu NFOŚiGW trzeba było wydać na autobusy niskoemisyjne. - Jeden z nich się zapalił, resztę wycofano. Nie osiągnięto efektu niskoemisyjności. Częstochowskie MPK musiałoby zwracać funduszowi te pieniądze, więc podpisano ugodę, w ramach której MPK zobowiązało się do uruchomienia 25 hybryd, a jeśli nie, to w ich miejsce ma kupić niskoemisyjne autobusy. Tak więc ten zakup jest pokłosiem tamtej sprawy, wypełnieniem warunków ugody. Kiedyś wydali pieniądze mieszkańców i tak naprawdę wyrzucili je w błoto. To nie jest dobra wola miasta, a przymus.

- Kolejny problem to brak tramwaju na Parkitkę, który obiecywano wielokrotnie od lat. Okazuje się, że były to tylko obietnice wyborcze. Na Parkitkę tramwaju nie ma, a mają być tylko autobusy - dodaje Kaliszewski.

O sprawie pisał też Tygodnik 7dni: (...) ale nikt, zwłaszcza mieszkańcy dzielnicy Parkitka nie spodziewali się, że lewicowy prezydent Matyjaszczyk i jego ekipa wywrócą do góry nogami stolik z planami budowy linii tramwajowej. Zapowiadany od lat projekt przestał nagle istnieć, ot tak… Sztandarowy pomysł współrządzącej miastem Platformy Obywatelskiej był dedykowany nie tylko mieszkańcom Parkitki i pacjentom Szpitala Wojewódzkiego, ale połączyłby dzielnice, zaczynając od Kucelina, Rakowa, Ostatniego Grosza, po Śródmieścia, Tysiąclecia i aż do Parkitki. Bez większych problemów możliwym stałoby się połączenie Parkitki z Północą i odwrotnie - czytamy w artykule “Tramwaj zwany (PO)żądaniem…”.

Żeby tak się stało, potrzeba jednak dobrej woli.

Drożej, niż u sąsiadów

Kaliszewski krytykuje też częstochowskie ceny biletów. - Porównując ceny za 1 minutę, w Warszawie bilety są tańsze, niż u nas. Poza tym nie można prosto kupić krótszych biletów czasowych.

Mając kartę mieszkańca, po zalogowaniu się do aplikacji Często Plus, można kupić bilet 15-minutowy, ale nie ma ulgowych tego typu. Biorąc pod uwagę klasyczny bilet 60-minutowy, normalny kosztuje 5,80 zł. Za taki sam we Wrocławiu trzeba zapłacić 5,20 zł, a w Kielcach 4 zł.

- W Częstochowie w nocy nie ma czym wrócić z dworca głównego. Jeździ autobus nocny w kierunku północy, ale nie zatrzymuje się na dworcu, czyli na jedynym miejscu, w którym coś się jeszcze o tej porze dzieje.


Dodaje, że mimo wyludniania się Częstochowy, miasto jest zakorkowane, a przez to spóźniają się autobusy.

Były radny ma kilka pomysłów na ulepszenie sytuacji:

● najpierw należałoby przeprowadzić badania potrzeb komunikacyjnych mieszkańców i symulacje ruchu,

● strona MPK, zamiast służyć do propagandy, powinna być źródłem komunikacji z mieszkańcami.

Jak mówi, dobrze zarządzający miastem, poradziłby sobie z tym.


“Buta i pycha”

Kontrowersje budzi też napis na budynku MPK. Zdaniem naszych rozmówców, zarząd jest ponad prawem, a miasta nie obowiązują przepisy, które… samo ustanowiło.

Hubert Wąsek ze Stowarzyszenia Architektów Polskich SARP Częstochowa opowiedział nam o sprawie. - Na elewacji wejściowej ciekawego budynku MPK z lat 50-tych, podczas jego termomodernizacji, niezgodnie z projektem umieszczono wielki, czerwony napis “MPK”.


Fasada budynku z nielegalnym napisem.

Według architekta, były to zupełnie niepotrzebne koszty rosnące po przegranych (przez MPK) bataliach sądowych, bo na budynku znajdował się neon z tym napisem, a mieszkańcy powszechnie wiedzą, że jest to siedziba MPK.

- Co ważne, napis jest niezgodny z zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (mpzp), który mówi wprost, jakie kolory mogą mieć budynki.

Grupa Elanex także uczestniczy w sporze o napis. - Już wiele miesięcy temu NSA wydał wyrok w tej sprawie. Czekamy aż Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego wyegzekwuje usunięcie tego prymitywnego napisu - mówi Piotr Pałgan.

- Gdy stały jeszcze rusztowania (i była o tym mowa), można było wstrzymać to szaleństwo, ale na bezczelnego je dokończono - dodaje Hubert Wąsek.

Wąsek przypomina, że mpzp jest lokalnym prawem uchwalanym przez miasto. - Nikt do dziś nie przyznał się, czyim pomysłem był ten napis. Buta, arogancja, pycha i zaklinanie rzeczywistości - stwierdza architekt.

Warto podkreślić, że komunikacja miejska jest jak krwiobieg dla organizmu miejskiego, Dobrze funkcjonująca stwarza alternatywę dla poruszania się np. samochodem. Odpowiednio zaprojektowana komunikacja zbiorowa jest podwaliną nowoczesnego miasta, tzw. 15-minutowego, do którego miana aspiruje Częstochowa. Punktualny, dobrze zorganizowany i przystępny cenowo transport publiczny poprawia komfort życia mieszkańców, rozładowuje korki i sprzyja jakości środowiska.

Co konkretnie zyskujemy?
  • Jeden autobus może zastąpić kilkadziesiąt samochodów osobowych, co oznacza mniejszy tłok na ulicach i więcej miejsca na zieleń zamiast parkingów.
  • Czystsze powietrze - mniejsza ilość aut spalinowych to redukcja zanieczyszczeń powietrza i hałasu w miastach.
  •  Sprawna komunikacja wyklucza barierę komunikacyjną dla seniorów, młodzieży czy osób mniej zamożnych.
  • Korzystanie z biletów okresowych jest zazwyczaj znacznie tańsze niż utrzymanie samochodu.
Niestety, przez lata rządów prezydenta Krzysztofa M. komunikacja miejska nie poprawiła się na tyle, żeby dziś być realną alternatywą dla mieszkańców. Zamiast tego doczekaliśmy się szeregu afer i nadużyć, niegospodarności w kwestii wydatkowania środków publicznych. Dlatego czas to zmienić. 

Już 25 października Częstochowianie będą mieli taką możliwość głosując w referendum za odwołaniem prezydenta i rady miasta.

Czas na referendum! Częstochowa 2026


Dynie, świece i miękkie koce – jesień w domu bez wielkich zmian

Pierwsze dni jesieni potrafią zaskoczyć pogodą – rano możemy potrzebować lekkiej kurtki, a po południu wciąż cieszyć się ciepłym słońcem. W ...